Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 535 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


...Ona i przyszłość z nią ...

środa, 02 lipca 2008 16:56

Czasami latami trwa monotonia życia, które z kolei może zmienić się zaskakująco szybko. I to właśnie spotkało mnie.

 

30 maja spotkaliśmy się pierwszy raz na obiedzie w podmiejskiej karczmie. Pewne szczegóły zawsze z szasem się zacierają, lecz to, co z tamtego spotkania najbardziej utkwiło mi w pamięci, to fak, iż rewelacyjnie czuliśmy się w swoim towarzystwie. Ani Ona, ani ja nie śmailismy się tak ja wówczas - od lat. Oczywiście te 2 -3 godziny minęły jak 2-3 minuty.

 

A potem już spaotykaliśmy się każdego dnia. I był śmiech, dużo śmiechu, płacz do łez - skurcze brzucha, bardzo poważne rozmowy o jej i moim życiu, o naszych neiudanych wcześniej związkach. Był też płacz, lecz ten drugi - nie z powodu radosnego uniesienia. Było wszystko i tak jest do dzisiaj.

 

To, co nas ku sobie pchnęło, to przede wszystkim fakt, iż w swoim towarzystwie byliśmy w 100% sobą. Żadne z nas ani odrobinę nie udawało niczego przed drugim. to niesamowite uczucie - być przy innym człowieku w 100% sobą. Dla mnie do tego czasu nieznane.

 

A potem przeszedł pierwszy nasz wyjazd do Gdynii, 2 tygodnie później do Władysławowa. W tym czasie pierwsze muśniecia dłoni, jeszcze nieśmiałe, delikatne, z czasem śmielsze, wręcz łapczywe. Pierwsze pocałunki nad Wisłą, które były jak piękna, bajkowa inicjacja do tego wszystkiego, co przyszło potem. We Władysławowie doświadczyliśmy pierwszy raz tego, co inni mają na codzień. Mogliśmy iść środkiem miasta przytuleni, objęci. Nocne wizyty w porcie, wieczorne spacery plażą, wyjazd na Hel, i smutny powrót.

 

Nasze dotychczasowe losy, zanim się poznaliśmy, układały się różnie, lecz w jakimś stopniu podobnie. Nieudane małżeństwa, stagnacja w związkach, awantury - szczególnie u niej (kilkanaście lat spędziła z meżem alkocholikiem). Mimo nieudanych związków wspaniali synowie. Ona kikla dni temu podjęła decyzję o rozwodzie; i to nie ze względu na mnie. Wczoraj była u adwokatki. Cieszę się. Nie, ze względu na relację między nami, lecz ze względu na nią. Wreszcie zaczęła walczyć o normalność. Tak!!! Pieprzony paradokś życia - czasami trzeba walczyć o normalność. Byliśmy przez naszych partnerów i ich rodziny - w sumie nasze chyba też, cały czas ustawiani, kształtowani, mówiono nam, co można, czego nie, co wypada, co trzeba zrobić, bo to dobrze, a czego robić nie należy, bo normy społeczne na to nie pozwalają. A teraz jesteśmy sobą. I jesteśmy razem. Bezwarunkowo. Bez stawiania przed sobą jakiś żądań, życzeń. Jedyne, czego od siebie wymagamy - to właśnie to, aby drugie zawsze i wszędzie, a szczególnie wobec partnera, było sobą.

 

Ale to nie wszystko co nas złączyło. To najzwyczajniej w  świecie miłość. Hehe!!! Niby takie proste, a jednocześnie szokująco głębokie. Dostrzegamy w sobie cechy charakteru, których nikt, nigdy w nas nie dostrzegał. Chcemy z sobą rozmawiać. Godzinami. Tak zwyczajnie. Siedzieć, pić kawę i rozmawiać. O wszystkim. O wojnie w Sudanie, o szybkiej jeździe samochodem, o obozach koncentracyjnych, o wychowawaniu dzieci, o miłości, o pieniądzach, o zwierzętach, o pędzie ku zdobywaniu wiedzy, o sobie, o nienawiści, a ludzkim zezwierzęceniu, o słońcu, o niebie, o Bogu, o napojach mlecznych. Normalnie - rozmawiać i patrzeć sobie w oczy. I nie narzucać partnerowi swojej percepcji widzenia świata, lecz czerpać dla siebie to, co rozwojowe, z jego osoby, z jego sposobu widzenia świata. Wzajemnie duchowo się ubogacać.

 

Czasami myślę, że to co nas spotkała, to jakieś fajne wyreżyserowane role. Ale tak nie jest. Życie pisze różne scenarjusze. 30 maja zjedliśmy pierwszy raz razem obiad. 30 czerwca siedząc w tym samym miejscu już wiemy, że chcemy razem się zestarzeć.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

ONA ponownie

niedziela, 22 czerwca 2008 9:33

Zniknąłem na jakiś czas. Ten czas poświęciłem jej. To niesamowite, szalone, zwariowane, baśniowe i realistyczne jednocześnie. Działamy na siebie jak para nastolatków. Nie potrafimy się opanować, gdy akurat powinniśmy. Każdy dotyk, gest, uśmiech, spojrzenie urasta do rangi wręcz metafizycznej.

 

Jest piękna, mądra, inteligentna, spontaniczna, szalona, zwariowana. Przede wszystkim zawsze jest sobą. Ludzie ją uwielbiają. Przy niej szaleją wszystkie moje zmysły. Nigdy czegoś takiego nie przeżywałem.

 

Potrafiła na ekspresowce w dużym ruchu położyć się na mnie – w ostatniej chwili zdążyłem włączyć awaryjne i zjechać na pobocze, całuje, że brakuje mi tchu, jest wyjątkowa. Ale najważniejsze, że czujemy, jakbyśmy znali się od zawsze, dobrze nam razem, nie nudzimy się sobą, zawsze jest wiele, wiele śmiechu.

 

Nawet o czymś takim nie śniłem ….


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

ONA

sobota, 14 czerwca 2008 0:53

Dziwny dzień, a właściwie to najdziwniejsze późne popołudnie i wieczór. Najpierw paraca do 14. Potem obiad z Nią z jednej z podmiejskich karczm. A w czasie naszego spotkania wszystko, jak zwykle z resztą - żart, śmiech, płacz ze śmiechu, wygłupy, turlanie się po trawie (to nowum - osoby mające pół życia za sobą turlają się w ogródku karczmy po trawie!!!!), powaga. Powiedziała mi dzisiaj, że jest stworzona do życia w samotności. ONA MI TAK POWIEDZIAŁA!!!! - najpiękniejsza kobieta, jaką poznałem w życiu, kobieta, za którą ogląda się pół naszego zakłądu pracy, mężatka żyjąca w zeschniętym na wióry małżeństwie, pierwsza kobieta na  świecie, która peszy mnie swym prześlicznym uśmiechem i cudownym spojrzenie. ONA mówi, że jest stworzona do życia w samotności!!!! Boże, ja nie wiem, czy Ty istniejesz, ale jeśli tak, to opanuj się!!!! Nie krzywdź ludzkości w imię wyższych wartości. Nie odbieraj jej światu, a świata jej!!!! Wiem, może i jestem egocentrykiem, egoistą, ale tak właśnie myśle!!!!!!

 

Nie - to wcale nie jest istotne, że teraz jestem po jack danielsie na redbullu. To nie jest ważne. Piszę to, co myślę!!!! Miałem iść dzisiaj ze znajomymi na imprezę. Wstępnie miały być 3 osoby - przyszło 12 - cała nasza paczka z młodszych lat. Kilka osób (większość)na to spotkanie przeleciało specjalnie ze Stanów. To pierwsze takie spotkanie po latach; pierwsze, od czasu, gdy byliśmy młodzi i świat należał do nas. Byliśmy świetni w swojej branży. Firmy walczyły o nas. Większość z nas wyjechało do Stanów i tam się osiedliła. W naszym mieście zostałem ja sam. Jeszcze kilka miesięcy temu marzyłem o takim spotkaniu. Ale teraz nie mogłem przestać myśleć o Niej. I nie uwierzycie – nie o Niej jako o kobiecie, lecz o niej jako o człowieku (chociaż podświadomość, do której nie mamy dostępu, jest głęboka!!!).

 

Wcześniej wyszedłem, wróciłem do domu.  I dalej myślałem o Niej. Jest inna – już Ją opisywałem. Nie krzywdzi innych, krzywdzi samą siebie. Tylko i wyłącznie. Ja nigdy nie uwierzę, że ona jest stworzona do życia w samotności. Nie!!!! Bzdura!!!! – Boże, nie dopuszczaj do tego, by ludzie opowiadali takie bluźnierstwa. Nie mówię, ze jest nieszczera!!!! Bo taka nie jest!!!! Stwierdzenie o samotności z jej ust, jest wynikiem życia pod jednym dachem z mężczyzną, którego nie kocha, który filtruje jej życia, i życie z którym ograniczyło jej życie, ograniczyło ją samą.

 

Ale jakieś 3 godziny temu dostałem od niej smsa. Smsa, po którym pójdę spać bardzo szczęśliwy. Jest mi bliska. Ona pisała o swoim nieszczęściu, a ja wiem, że stało się coś niesamowitego, coś bardzo dobrego. Warto było wcześniej pożegnać się ze znajomymi z czasów młodości, młodzieńczego szaleństwa. Było warto dla tego jednego smsa.

 

PS Boże, dwa lata temu straciłem wiarę w Ciebie, lecz teraz zrozumiałem, że to było błędne rozumowanie. Ty najzwyczajniej w świecie gdzieś na jakiś czas odszedłeś, miałeś dużo spraw na głowie. Ok, rozumiem. Ty mnie pewnie też.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

....Gdynia ...................

wtorek, 10 czerwca 2008 23:49

Oj, mój stan jest aktualnie dzwiny. Moze lepiej napisać, że ja jestem w dziwnym stanie. Wpływ na to ma kilka czynników: jack daniels na redbullu w mojej krwi (nie potrafię stwierdzić który), twórczość Geppert, Grechuty i Wodeckiego i .... i to wszystko ....

 

Dwa wpisy wstecz pisałem o pewnej osobie, o nieamowitym człowieku, o wyjątkowej kobiecie. Dzisiaj byliśmy w Trójmieście. Było pięknie .... ucieczka od codzienności, od codzinnego życia, od naszych suchych związków, spacer po gdyńskim porcie i plaży, zasmażana rybka w "Róży wiatrów".  A potem wieczorny powrót do tego, od czego rano uciekliśmy. To takie wszystko dzwine. Pewnych rzeczy w życiu człowiek nie rozumiem, a tak bardzo bym chciał. Jak tworzą się relację między ludźmi? Chemia? Czy chemia dotyczy tylko miłości? Przyjaźni też? Czym jest związek dusz? Czym jest związek serc? Czy chwilowe uniesienie w relacjach z drugim człowiekiem dotyczy tylko typowych relacji damsko - męskich? Czy "dusze mogą być upite" też w relacjach przyjacielskich? 

 

Wiem jedno - nie ma miłości na świecie między kobietą i mężczyzną. Ja nie kocham i wcale nie muszę być kochany. Wystarczy mi, że kocha mnie mój syn i moja matka. Wystarczy w zupełności.

 

A jak nazwałbym osobą, o której piszę? Pewnie najbliższym byłoby określenie przyjaciółka. Ale czegoś mi w tym określeniu brakuje. A może czegoś jest nadmiar. Cholera? Sam nie wiem. Ale wiem jedno - Ona jak nikt inny na świecie zasługuje na to, aby być kochaną. To już nie ważne, czy z wznajemnością, czy bez. I jeżeli Bóg rzeczywiscie istnieje i dał każdemu jakaś cząstkę miłości na kochanie i bycie kochanym, to ja ze swojego przdziału rezygnuję - chcę się jej zrzec po to, aby Ona była szczęśliwa. A nie jest ....

 

Cholera, ale ta Geppert ma głos.  Z tym, że ona nastraja pesymistycznie. Bardzo pesymistycznie. Oj, chyba każdy człowiek ma słabsze chwile. Właśnie mnie taka dopadła. To jak to jest z tą miłością? Mam rację - nie ma jej? Pewnie, że mam. Ale coś mi się nie zgadza. Bo widzę innych, i cóż - oni się kochają. Tylko ja nie jestem do tego zdolny. Chciałbym pokochać kobietę, jakąkolwiek. Żeby zobaczyć, jak to jest kochać. Bez żadnej wzajemności. Ale spojrzeć jej w oczy i powiedzieć "kocham Cię". To nie istotne, jak ona by zareagowałą. Mało ważne!!! Ważne jest to, co odczuwa jednostka kochająca. No bo co ona odczuwa? Jestem pijany, idę spać.

 

PS. Dziękuję za wizyty i komentarze na bloogu onaion10.bloog.pl. Dziękuję i proszę Was o kontynuację.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Przemijające chwile ....

poniedziałek, 09 czerwca 2008 0:29

Tak!!!! - każda chwila trwa tylko raz. Jeśli człowiek nie wyciągnie ręki po szczęście, jakie ona z sobą niesie, wówczas moze już tego szczęście nigy więcej w życiu nie doświadczyć. Tylko nieliczni są wielkimi szczęściarzami i otrzymują od losu drugą szansę... Ja mam tego świadomość i staram się, aby życie nie przepływało mi przez palce - ważne decyzje szczybko analizuję i natychmiast potem podejmuję. Przeważnie (w znakomitej większości przepadków) Przeważnie te decyzje są trafne .... ale nie zawsze....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 22 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  6 938  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

O mnie

Zwykły człowiek, dla którego nie ma miłości, ani boga ...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 6938

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl